Kontakt

Jeśli macie jakiekolwiek pytania, sprawy, propozycje - piszcie:
e-mail: cottien@gmail.com
gg: 8279084

sobota, 29 stycznia 2011

Bo weganizm...

To nie tylko niespożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego!
Dlatego zapraszam wszystkich do sklepów zoologicznych po kulki karmy dla sikorek i innych ptaków. U mnie na bazarku jedna kosztuje 1,20 lub 2,20 (w zależności od wielkości), jest łatwa do zawieszenia na gałązkach.
A do karmników starajmy się nie wrzucać pozostałości po naszym stole a na przykład ziarna pszenicy, słonecznika...

Za to dla łabędzi (teoretycznych odlotów zimowych ;P) surowe marchewki i buraki, ziarna pszenicy. Nie dawajmy im szkodliwych dla ich zdrowia bułek czy chleba - zmieniają charakter zasadowy żołądka co powoduje choroby!

Pozdrawiam niegłodnie, Pisak Cottie

Trzy w jednym

Trzy przepisy tego tygodnia, naprawdę warte polecenia :).

1. 'Tortilla' no.1
Bardzo sycące i pyyyyyszneee~! Zdecydowanie na dni kiedy potrzebujemy dużo energii
Składniki:
ciecierzyca (ja użyłam z puszki akurat)
cebula
ząbek czosnku
ogórek kiszony
papryka
olej roślinny
przyprawy
placki (dowolny przepis, moje to naleśniki)
Przygotowanie:
Rozgniatamy ciecierzycę, ja użyłam widelca ale można blenderem. Siekamy cebulę i czosnek, następnie podsmażamy na złoto na patelni na odrobince oleju, dodajemy do ciecierzycy, mieszamy i przyprawiamy. Kroimy paprykę i ogórek kiszony. Placek/naleśnik smarujemy ciecierzycą z cebulą i czosnkiem, sypiemy obficie papryką i ogórkiem. Zawijamy według upodobań :).
Bardzo by do tego jeszcze pasowała kukurydza, której akurat nie miałam :(

2. Kasza manna
Szybka i pożywna, bardzo zdrowa z dżemem domowej roboty ;). Porcja dla dwóch osób, wersja na gęsto ;P
Składniki:
1/2 szklanki kaszy manny
2 - 2,5 szklanki mleka sojowego (ja użyłam naturalnego z wapniem)
słodzik / cukier (jak kto woli, ja wzięłam 1.)
dżem (wiśnia mamy <3)
szczypta soli

Przygotowanie:
Wlewamy mleko do garnka, solimy, stawiamy na gaz i gotujemy od czasu do czasu mieszając. Gdy mleko zaczyna kipieć (!) zmniejszamy ogień, dmuchamy i powoli wsypujemy kaszę cały czas mieszając. Gdy już cały proszek będzie w garnku pozwalamy masie trochę się pogotować (żeby ziarna napęczniały). Przekładamy porcje na talerze i dodajemy dżem (bądź syrop owocowy do robienia kompotu).

3. Tortilla no.2
Megazdrowa i prosta w przygotowaniu :D.
Składniki:
Placki (dowolny przepis a nawet kupione)
Fasola czerwona z puszki
Kukurydza z puszki
Papryka czerwona i zielona
Pomidor (albo i dwa)
Cebula
Ząbek czosnku
Przyprawy
Przygotowanie:
Odsączamy i płuczemy fasolę i wrzucamy do garnka, do którego wlewamy wodę tak aby mniej więcej zakrywała ziarna, stawiamy na gazie. Odsączamy i płuczemy kukurydzę, wrzucamy do garnka. Kroimy papryki w kosteczki, rozgniatamy pozbawionego skórki pomidora, siekamy czosnek oraz cebulę, wszystko wrzucamy do garnka. Pozostawiamy na ogniu dopóki nie wyparuje większość wody, przyprawiamy pod koniec. Nakładamy na placki, zawijamy wg uznania i zajadamy z apetytem parujące i parzące w łapki danie!

Mniam, mniam!

~Gotujmy! Pisak Cottie ;)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

sobota, 22 stycznia 2011

Owocowo i przepysznie!

W czwartek naszło mnie na sałatkę owocową, wyszło mniam! To właśnie kocham w weganizmie - świeże warzywa i owoce (żadnego gotowania*, fuj ;P). Najlepsze w sałatkach owocowych jest to, że wrzucasz to co lubisz najbardziej i ile tylko chcesz :).
Moja wyglądała tak:
  • 2 pomarańcze
  • czerwony grapefruit
  • 2 banany
  • 6 plastrów ananasa z puszki (nie było świeżego w tesco)
  • 3 kiwi
  • garść rodzynek
  • garść ziaren słonecznika
Wszystkie owoce pokrojone na spore kawałki, pomarańcze i grapefruity w białych łupinkach (dobrze robią na jelita i żołądek - poprawiają ich pracę!), rodzynki i słonecznik najpierw namoczone we wrzątku. Można dodać jeszcze brzoskwinie z puszki (o których ja zapomniałam ^^') i jabłka (na które nie miałam ochoty). Dobrze jest odstawić na jakąś godzinkę do lodówki, żeby owoce przeszły sobą, puściły soki itd.

Powiem jeszcze, że to taka prosta rzecz a niezwykle syci i niesamowicie pysznie smakuje - moja wyszła słodko-kwaśna, mniam!

Pozdrawiam Pisaczki :D

*marchewki, kalafiora, brokułów, pietruszki, selera

środa, 19 stycznia 2011

Porażka

Mój debiut z agarem i tofu był druzgocącą porażką!
Galaretka się nie zsiadła (mimo, że użyłam mniej wody niż zalecany litr), więc ją zamroziłam a tofu... Capiło kupą (delikatnie powiedziane) i musiałam przez pół godziny wietrzyć mieszkanie... Jestem pokonana i zniechęcona co do tego typu produktów :/

Natomiast pokochałam ziarna słonecznika, o czym chyba już wspominałam ;P. Pysznie chrupią jeśli się je namoczy we wrzątku :).

Muszę się poważnie zastanowić nad przepisem na akcję "Ciasto w miasto"... Coś może proponujecie?

BTW, rzeźnia studencka trwa! :/
Wracam do nauki chemii (<3)

Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy Pisaki!

wtorek, 18 stycznia 2011

Pichcenie to moja miłość!

Dzisiaj... Galaretka owocowa! A raczej galaretka o smaku owocowym ;P. Właśnie się studzi na balkonie, później - jak wystygnie i stężeje trochę - to do lodówki pójdzie.

A galaretka wynika z tego, że byłam dzisiaj na zakupach w osiedlowym sklepiku ze zdrową żywnością i kupiłam agar oraz tofu (pierwszy raz kupiłam i gotuję, właśnie się odsącza ładnie ^^). Nawet pytałam o lawendę - nie mieli.

Mój przepis na galaretkę to:
Woda
Agar
Syrop owocowy, koniecznie bez koszenili! (wiśniowy sok mojej babci tylko na specjalne okazje, mało go zostało a więcej już go przecież nie będzie...)

W zależności od proporcji syropu rozrabiamy go z wrzącą wodą (u mnie proporcje wyszły błędne, po odpowiednim odmierzeniu wyszło za słabe, robiłam więc na czuja :P), na końcu dodałam agar, wymieszałam dokładnie i wyniosłam do ostudzenia (POD ŻADNYM POZOREM NIE WKŁADAĆ GORĄCEGO DO LODÓWKI!!!). Kiedy będzie stężałe można przelać do salaterek/foremek i wstawić do lodówki :)

Co do tofu, to pół pokroiłam w plasterki, polałam sosem sojowym, popaprykowałam, popieprzyłam (pieprz cytrynowy) i olejem a teraz odpoczywa w lodówce :). Jak już przejdzie tofu przyprawami to dodam do tego trochę namoczone ziarna słonecznika i kukurydzę i usmażę. Dodatkowo chyba użyję sosu pomidorowego do spaghetti i makaronu... Zobaczymy co z tego wyjdzie, kibicujcie mi w moim debiucie tofu :D.

Smacznego weganiska i wegetarianiska :D

sobota, 15 stycznia 2011

Co robię, żeby się nie uczyć.

Ponieważ powinnam się uczyć, wzięłam się za gotowanie. A konkretniej upiekłam ciasto z przepisu z bloga Roślinożernej, jednak po lekkich modyfikacjach (bardzo drobnych).
Wyszło pysznie =D. A oto przepis:
Składniki:
  • 4 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 12 łyżek oleju
  • sok z jednej cytryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki sody
  • 2 szklanki mleka sojowego
  • ok. 3 łyżeczki aromatu pomarańczowego
  • ok. szklanka rodzynek (+ewentualnie orzechy obrane z łupinek, migdały)
  • skórka starta z jednej cytryny
  • cukier puder do posypania (wedle upodobań)
 Jak pisze Roślinożerna: suche wsypujemy do jednej miski, mokre wlewamy do drugiej. Wszystko oddzielnie mieszamy, później mokre przelewamy do suchych i mieszamy. Jeśli chodzi o cytrynę to ścieramy na tarce z małymi oczkami. Jak pewnie zauważycie moja zmiana jedynie polega na tym, że podwoiłam składniki i zastąpiłam lawendę (której nie chciało mi się szukać w specjalnych sklepach ;P) rodzynkami :).
Jedyny mój zarzut to to, że posłuchałam się mamy i użyłam mniej zapachu pomarańczowego niż planowałam. Prawie w ogóle go nie czuć :(.

Muszę się przyznać, że pierwszy raz stosowałam mleko sojowe ^^;. Jeśli chodzi o smak to średnio mi samo smakuje (tak jak i krowie mleko, nie lubię, wyłącznie przetwory: jogurty, sery itp.) ale do ciasta jest świetne :D. Dzisiaj wieczorem jeszcze spróbuję zrobić kaszę mannę na mleku sojowym, ciekawe jak będzie smakować >D.
Dobra, chyba w końcu zrobię coś z tej biologii...

Pichcić!

niedziela, 9 stycznia 2011

Zrozumienie i tolerancja...

Stoję na ulicy z nią, stoję twarzą w twarz
Ktoś przechodzi trąca łokciem, wzrokiem pluje w nas
Szeptem mówię: "Mała patrz! Cywilizowany świat!"

Potem obejmuję ją, odpływamy w dal
Nie dochodzi obcy głos, wolno płynie czas
Odpływamy w otchłań gwiazd, "Mała zanuć to co ja!"

Stoję na ulicy z nią, śmiechy wkoło nas
Ktoś przechodzi trąca łokciem, pluje Małej w twarz
Głośno mówię: "Mała patrz: cywilizowany świat!"
Potem mu przestawiam nos, upadł ale wstał
Dookoła głosów sto, ten w skórze to drań
Padam dzisiaj byłem sam, "Mała zanuć to co ja..."

Wtedy obejmuję ją odpływamy w dal
Nie dochodzi obcy głos, wolno płynie czas
Odpływamy w otchłań gwiazd, Mała nuci to co ja...
(Aya Rl - Skóra)